Szukaj na tym blogu

niedziela, 20 listopada 2016

Nadrzędny cel

Pisałam już o nastawieniu, to teraz czas określić nasz cel. Cel jest obecny zawsze- taki ogólny, obowiązujący zawsze i taki malusi tylko przy tym pojedynczym spotkaniu. Musimy go mieć, bo tylko wtedy nasze działania przynoszą efekty.
Najwazniejsze jest, by dbać o własny rozwój. Żeby być lepszym człowiekiem, lepszym partnerem dla naszego konia, cały czas się uczyć i doskonalić. Wynajdywać to, co jeszcze nie wychodzi i zamiast robić sobie wyrzuty, wziąć się ostro do roboty i cieszyć się z tego, że mamy okazję do rozwoju. Nad tym możemy pracować bez konia, najlepiej by było, jakby taki nawyk się w nas zakorzenił jeszcze przed pierwszymi kontaktami z końmi. Trzeba umieć zauważyć błąd, zastanowić się, co było przyczyną i jak można to zmienić. I konsekwentnie wprowadzać to w życie. 
To można usłyszeć wszędzie- od muzyków, sportowców, artystów, że to czy tamto umożliwiło mi niesamowity rozwój, że tak naprawdę nie chodzi o to, kto najlepiej zaśpiewa, czy najszybciej pobiegnie, tylko o samodoskonalenie. Może się wydawać, że to takie gadanie, bo trzeba coś mądrego powiedzieć, przecież co ma wspólnego sprinter z malarką? Ano to, że nasz cały świat łączy się i przeplata, całe dobro, które jest tu, działa też tam. A nasze życie jest właśnie po to, żeby codziennie stawać się lepszą wersją siebie. Żeby być najlepszym sobą, jaki chodził po świecie.
Praca z końmi jest niezwykle wymagająca, bo jesteśmy w pełni odpowiedzialni za drugą istotę- bardzo wrażliwe stworzenie, na którym każdy nasz błąd zostawia ślad. Jeśli źle pobiegniesz czy zapomnisz tekstu na koncercie, to trudno, nie wygrasz, ale życie toczy się dalej. Następnym razem wyjdzie lepiej. A przy koniach? Niestety tu nie ma tak dobrze. Raz się zdenerwujesz i trzaśniesz konia batem, a możesz spowodować, że zamknie się w sobie i przestanie współpracować, zacznie się bać, a nawet zrobi się niebezpieczny, próbując jedynie uniknąć bólu, który już raz mu sprawiłeś. Potrzeba wiele wiedzy, szacunku i doświadczenia, aby stać się świetnym trenerem koni. A do tego wszyscy przecież dążymy- przy zwierzętach nie można pozwolić sobie na bycie byle jakim- trzeba być świetnym. Tylko wtedy współpraca będzie udana, a obie strony szczęśliwe. 
Na szczęście konie wybaczają nam wszystko, jeśli tylko nie będziemy popełniać tych samych błędów. Ale to nie znaczy, że zapominają. Odwrotnie niż u ludzi, nam łatwiej zapomnieć niż przebaczyć. To jedna z wielu rzeczy, której możemy nauczyć się od koni. One nie rozpamiętują- doświadczenia pojawiają się w ich umyśle dopiero pod wpływem konkretnego bodźca. Dlatego mogą reagować niespodziewanie. 
Mimo to, naprawdę wszystko da się naprawić, dlatego nie bój się działać! Wszyscy popełniamy błędy, ale żeby się rozwijać musimy wyjść ze swojej strefy komfortu. Robić coś nowego. Czasem nie wyjdzie.  Trudno, następnym razem zrobimy to inaczej i będzie lepiej. Wszyscy jesteśmy ludźmi i Boże to jest tak cudowne! Że robimy to samo, czujemy to samo, lubimy to samo, nieważne, czy jesteśmy początkującą dziewczynką czy samym Patem Parellim albo np Rihanną, Lewandowskim czy Johnnym Deppem. To jak będzie wyglądać nasze życie zależy tylko od nas! Dajcie z siebie wszystko, róbcie to co kochacie, a świat z pewnością o was usłyszy. Kto wie, kim możecie się stać, jeśli się teraz nie poddacie?
Nad czym należy popracować, aby uzyskać profity przy koniach? Na pewno wewnętrzny spokój i opanowanie. Konie bardzo łatwo przejmują nasze emocje, a konkretnie naszą energię. Samo zaciśnięcie dłoni może je nieźle zestresować. Poćwiczcie uspokajanie się w trudnych sytuacjach, panowanie nad emocjami, świadomość swojego ciała. Jeśli w naszym ciele są napięcia i usztywnienia, błyskawicznie przenosi się to na konia, dlatego musimy umieć zauważać takie rzeczy. I dbać o swoje zdrowie. Pisałam o tym tutaj
Zwracajmy uwagę na sygnały, które cały czas wysyłamy, a na które konie są bardzo wyczulone. Mową ciała i energią mówimy o sobie wszystko- jaki mamy nastrój, jak się czujemy w danej sytuacji, czy wiemy co robić, czy mamy jakieś ukryte stresy, a koń błyskawicznie to odczytuje. Przy koniach potrzebne jest dużo pewności siebie. Nie takiej krzyczącej i rozstawiającej po kątach, bo to jest oznaką jej braku. Takiej spokojnej, opanowanej, konsekwentnej. Czasem trzeba pokazać koniowi, że jesteśmy sprytniejsi, a jak trzeba to możemy kopnąć. Ale robimy to bez emocji. Dodajemy energii, nie złości. Kiedy konie uczą się nawzajem, często zdarza się, że dostaną kopniaka, bo nie zareagowały jak należy. W ten sposób się uczą, więcej tego nie zrobią. Po takiej lekcji wszystko wraca do normy- nikt nie jest obrażony, nikt się nie wścieka. Lekcja skończona. Tego też musimy się nauczyć, by być efektywnym przy koniach.
Warto pielęgnować w sobie wrażliwość i empatię, uważną obserwację i umiejętność wyciągania wniosków. Przy koniach musimy zwracać uwagę na każdy szczegół- poprzez mrugnięcie czy machnięcie ogonem koń może chcieć coś nam przekazać. Trzeba to zauważyć, zrozumieć i odpowiednio zareagować.
Zostawiając już doskonalenie siebie, przejdźmy do naszej relacji z koniem. To ona jest tu na pierwszym miejscu. Nie to, jak wysoko koń może skoczyć, czy zechce położyć się na zawołanie, czy wejść do przyczepy. Nie to, jak wychodzi nam jakaś zabawa. Zabawy dają nam język. Dzięki niemu możemy prosić konia o różne rzeczy, ale nie po to, by wykonał je jak najlepiej, ba nawet nie po to, żeby je wykonał, a po to, by poprawiać naszą relację. Koń powinien widzieć w nas dobrego przewodnika, któremu można zaufać, przyjaciela, który pomoże i ukocha, a jednocześnie postawi wyraźne granice i będzie konsekwentnie ich przestrzegał. Nam się wydaje, że koń będzie nieszczęśliwy, jeżeli będzie musiał ponieść konsekwencje. W rzeczywistości wcale tak nie jest. Konie (a także psy i ludzie) oczekują od nas, że będziemy uczciwi i szczerzy. Jeśli mówimy do konia "jak się nie ruszysz, to cię uderzę" a potem nie mamy serca tego zrobić, to koń czuje się oszukany. Wie, że nie nadajesz się na przywódcę, bo nie jesteś konsekwentny i ciagle zmieniasz zdanie. One lubią mieć uporządkowany świat. Tego nie można, a za to jest drapanko- jesli tak jest zawsze, koń nam ufa i jest z nami szczęśliwy.
Praca z końmi to nieustanny rozwój, który przynosi pożytek nam i całemu swiatu. Pamiętajmy, że los tak wspaniałych zwierząt jest w naszych rękach i nigdy nie przestawajmy dążyć do bycia coraz lepszą wersją siebie. 
Bądźmy takim człowiekiem, z którym koń będzie chciał być. Do którego przybiegnie i pastwiska, jak tylko zobaczy go na horyzoncie. Któremu będzie dziękował za to, że jest. Przy którym będzie czuł się na tyle bezpiecznie, żeby się położyć, a nawet pozwolić wejść na swój grzbiet.
Leżymy sobie z Amberkiem <3


ENGLISH VERSION HERE!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz