Żeby dogadać się z koniem najpierw musimy zrozumieć, jak on widzi świat. Poznać jego sposób myślenia i reakcje na różne bodźce. W tym na nasze zachowanie. Bo konie są od nas totalnie inne i widzą wszystko w innym świetle.
Przede wszystkim konie to zwierzęta uciekające. Ofiary drapieżników. Nie mogące pozwolić sobie na najdrobniejszy błąd, chwilę zawachania, bo to może oznaczać śmierć. Konie z natury są sceptycznie nastawione do nowych rzeczy, boją się ich. W naturze drapieżnik może czaić się dosłownie wszędzie. Każdy szelest czy cień nad głową może zwiastować zagrożenie. Te zwierzęta świetnie się przystosowały do takiego trybu życia. Śpią 2-3 godziny dziennie. Ich ciała są stworzone do ucieczki. Długie, wytrzymałe nogi, silne mięśnie, błyskawiczna reakcja. U psa czas reakcji wynosi max 15 sekund, u konia 3. Oczywiście zazwyczaj jest dużo krótszy. Pies jest drapieżnikiem. Koń jako ofiara musi reagować szybciej, żeby przeżyć. Ludzie też są drapieżnikami, reagują wolniej i mają bardzo dużo zachowań, na ogół nieświadomych, które mówią koniowi "uważaj, drapieżnik się zbliża". I przerażają go. A jeżeli chcemy konia czegoś nauczyć, musi być on spokojny i zrelaksowany, inaczej nie wyciągnie z naszych nauk niczego. Tylko zestresuje się jeszcze bardziej. O sygnałach które bez przerwy wysyłamy otoczeniu napiszę niedługo, bo to niezwykłe ważne, nawet jeśli nie pracujemy z końmi.
Konie najpierw uciekają, pozniej myślą. To bardzo silny instynkt, bo natura nie może sobie pozwolić na to, żeby nie zadziałał. Sprawdzał się przez miliony lat. A coś tak silnego i ważnego, zakorzenionego w końskiej psychice bardzo mocno jako fundamentalne prawo, nie może sobie nagle ot tak zniknąć. Dlatego udomowione konie nadal przejawiają takie zachowania, mimo że nic na nie nie poluje. Absolutnie nie możemy ich za to karać, bo jedyny skutek jaki w ten sposób osiągniemy to jeszcze większe przerażenie konia i absolutny brak zaufania. Nawet jeśli wydaje nam się, że uciekanie przed torebką jest śmieszne, albo głupie, postarajmy się zrozumieć. To my musimy się rozwijać, żeby jak najlepiej komunikować się z końmi.
Aby jeszcze skuteczniej chronić się przed drapieżnikami, kopytne żyją w stadach. Dzięki temu jest większa szansa, że któryś osobnik dostrzeże zagrożenie i w porę ostrzegnie resztę. W stadzie lepiej się odpoczywa, bo kiedy ty śpisz, ktoś inny czuwa. Ma to też niepodważalne zalety podczas ucieczki- drapieżnikowi ciężko jest wbić się w całe stado dużych, silnych zwierząt, łatwiej jest polować na samotników. Dlatego konie panicznie boją się samotności. Niektóre oddzielone wpadają w panikę i nie widzą już kompletnie świata dookoła. Sprawiają zagrożenie dla siebie i otoczenia. Ale jest to kompletnie zrozumiałe- dla konia na wolności samotność=śmierć.
Wbrew pozorom ma to też sporo zalet. Konie bardzo potrzebują stada, lubią być z innymi, co daje szansę nam. Takie stado może składać się z koni i ludzi. Byle było. I dzięki temu możemy zrobić z końmi tyle rzeczy. Gdyby nie były zainteresowane tworzeniem stada raczej ciężko byłoby cokolwiek osiągnąć. Kiedy opanujemy koński język i przekonamy konia, że nie jesteśmy głodnymi drapieżnikami, tylko chcemy stworzyć z nim stado bez wątpienia wszystko przyjdzie nam dużo łatwiej. Zwłaszcza, że konie naśladują swoich towarzyszy, naśladują więc też i nas. Jeśli będziemy spokojni przy czymś, co przeraża konia, będzie łatwiej mu się uspokoić. Itp.
W stadzie zawsze jest ktoś, kto przewodzi. Klacz alfa. Najmądrzejsza, najbardziej doświadczona. Ona decyduje, czy uciekać, czy nie, bo gdyby konie biegały cały dzień, uciekając przed każdym szelestem, w końcu opadłyby z sił, a wtedy mogloby się zjawić prawdziwe zagrożenie. Ona prowadzi całe stado, nawet jeśli nie idzie pierwsza. Ona dyscyplinuje wszystkich jego członków. Zajmuje się wszystkim. Ogier, tak osławiony w opowieściach nie gra zbyt dużej roli w stadzie. Pilnuje swoich klaczy przed innymi ogierami, które mogłyby chcieć je ukraść. Zapładnia klacz alfa. Czasem broni przed drapieżnikami. I tyle. Nie rządzi. Zwykle stado sklada się z około ośmiu osobników- klaczy alfa, ogiera, ich dzieci i innych klaczy. Młode klaczki zostają w stadzie, natomiast ogierki kiedy podrosną są z niego wyrzucane i muszą założyć wlasne. Zanim to zrobią często łączą się w paczki 2-4 ogierów. I szaleją jak to młode chłopaki.
W każdym stadzie musi być przywódca. W naturze klacz alfa, na padokach niekoniecznie klacz, ale hierarchia jest zawsze ściśle ustalona. Ściśle, ale nie na stałe. Konie codziennie testują swoich towarzyszy, sprawdzają czy nadal nadają się na tą wyższa pozycję. Nie dlatego, że mają ambicję i chcą być jak najwyżej. Każdemu z nich zależy na tym, by przeżyć, a żeby stado przeżyło dowódca musi być w 100% sprawny i inteligentny. Od niego zależy życie innych. Jeśli nikt nie nadaje się na przywódcę, koń sam obejmuje tę rolę. Dokładnie to samo dzieje się w stadach końsko-ludzkich. To człowiek musi być przywódcą. Nie ma innej opcji. My jesteśmy madrzejsi, wiemy więcej o świecie, w którym żyjemy i musimy zapewnić naszemu koniowi oparcie. Nie da się po prostu być z koniem. Tworzycie grupę. Ktoś musi być w niej alfą i nie twój koń, tylko ty. On będzie cię sprawdzał, codziennie testował czy jesteś wystarczającą sprytny i zaradny, żeby zapewnić mu bezpieczeństwo. Musisz być. Konie bardzo nie chcą być przywódcą. To ogromny ciężar. Dlatego to nasza rola. Dajmy naszemu przyjacielowi się rozluźnić, zapomnieć o problemach, przekonując go, że cokolwiek by się nie działo, z nami będzie bezpieczny. Że może nam zaufać. Będzie wdzięczny, obiecuję. I zrobi wszystko, o co poprosisz.
Nie wszystkie konie reagują tak gwałtownie i instynktownie. To zależy od doświadczeń danego zwierzaka, jego osobowości, rasy i wielu innych rzeczy. Może się wydawać, że niektórych koni w ogóle nie dotyczy to, co tu napisałam. A jednak. One potrafią sobie z tym radzić, wiedzą że w naszym świecie nic im nie zagraża, dlatego tak się zachowują. Ale mają takie same instynkty, jak wszystkie inne.
Nie napisałam tu jeszcze o paru ważnych rzeczach, jakich jak klaustrofobia czy instynkt przeciwstawiania, a to dlatego, że odnoszą się one do poszczególnych zabaw, a je będę opisywać osobno.
Mam wrażenie że o naturze konia mogłabym pisać cały dzień i i tak by było mało, ale w sumie to nie jest dziwne, bo cały natural opiera się na znajomości końskiej natury. Dlatego jeszcze nie raz o tym przeczytacie.
Dobrego dnia wszystkim! I dużo śniegu. Ja już mam hihihi 😁
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz