Szukaj na tym blogu

sobota, 17 grudnia 2016

Odetchnij

Odetchnij. Odetchnij i daj się nieść...
Zewsząd otaczają nas wymagania, obowiązki, presja czasu, innych ludzi. Cały czas pędzimy przed siebie, zestresowani i spięci, próbując zrobić jak najwięcej w jak najkrótszym czasie. Robimy milion rzeczy na raz, chcąc zadowolić każdego. 
I w tym wszystkim zapominamy o nas samych. O tym, co jest dla nas dobre, o własnych potrzebach. O tym, że w życiu przede wszystkim trzeba być szczęśliwym. 
Zapomnij o górze piętrzących się obowiązków. Zapomij o tych wszystkich ludziach, którzy czegoś od ciebie wymagają. Zawsze chcą żebyś spełniał ich oczekiwania. I zawsze tak będzie, cokolwiek byś nie zrobił i tak znajdzie się ktoś niezadowolony. Dlatego nie przejmuj się zdaniem innych. Oni inaczej patrzą na świat, w innym stanie są ich umysły, inne doświadczenia ich kształtowały. Bądź sobą. Wyluzuj. To twoje życie. Żyj je po swojemu. Zachowuj się tak, jak ci podpowiada serce, nie patrz na to, co pomyślą inni. Tańcz, śpiewaj. Ty jesteś sterem, żeglarzem, okrętem. Masz pełną władzę nad swoim życiem. Nie musisz spełniać niczyich oczekiwań. Tylko będąc prawdziwym poczujesz smak życia. Tylko wtedy będziesz znał siebie, a inni będą mogli cię poznać. Tego prawdziwego człowieka, nie jego maskę. A tylko z prawdziwymi ludźmi chcemy się przyjaźnić.
Wsłuchaj się w siebie. Co czujesz? Dlaczego? Czego potrzebujesz? Zastanów się. I daj to sobie. To bardzo ważne, żeby dawać nie tylko innym, ale i sobie. Możesz zaspokoić wszystkie swoje potrzeby. Nie musisz szukać kogoś, kto cię pokocha. Pokochaj się sam. Będziesz dużo bardziej stabilny i odporny na wszystkie przeciwności. I łatwiej będzie ci utworzyć dobry związek, bo będziesz miał zawsze oparcie w sobie. I ta druga osoba też, bo właśnie taką będziesz przyciągał. 
Kochaj świat. Zauwazaj, jak jest piękny. Dawaj od siebie jak najwięcej dobra, ono wróci.
Konie są szczególnie wyczulone na nasze emocje. Od razu wyczuwają każde napięcie, dlatego tak ważne jest, by się rozluźnić. Być sobą. Być tu i teraz. Nie bać się, że coś się zrobić źle. Nie dbać o to, czy ktoś patrzy. Wszyscy mamy prawo popełniać błędy. I wszyscy to robimy. Grunt w tym, żeby wyciągnąć z nich właściwe wnioski i następnym razem postępować inaczej. 
Jeżeli to nam się uda, koń sam będzie chciał z nami być. Wyczuje, że jesteśmy stabilni i spokojni, a to oznacza świetny materiał na przywódcę. A przywódcy potrzebuje każdy koń. Jeżeli odnajdzie go w nas, nie będzie rzeczy niemożliwych. Jeżeli my w niego uwierzymy, on też to zrobi. I będzie dawał od siebie więcej i więcej.
Odetchnij.

poniedziałek, 5 grudnia 2016

Życie jest piękne!

Życie jest piękne! 
Każde życie. Twoje też. Cały świat jest piękny! Wystarczy rozejrzeć się dookoła. Tak wiele niesamowitych zjawisk nas   otacza. Jest tak wiele okazji do zachwytu, do radości, do wdzięczności. Jakże cudowna jest przyroda, jak wspaniale słońce świeci, jak idealny kolor nadaje lisciom, które tak radośnie porusza wiatr... Jakie to piękne, że mamy tyle stworzeń wokół siebie, że możemy je obserwować, podziwiać, uczyć się od nich. Jakie to piękne, że  tyle ludzi na całym świecie myśli tak samo jak my, czuje tak samo, wyraża się tak samo jak my, kocha to co my, mimo pozornych różnic czy odległości. 
Jakie to piękne, że mamy emocje, zmysły, możemy doświadczać otaczającego nas świata i czerpać z niego to, co najlepsze. Że możemy dać się porwać, zaszaleć, nie dbać o nic. Ale też że możemy się kontrolować i robić dokładnie to, co zamierzamy. 
Jakże piękny jest umysł, jak wiele daje możliwość! Jak wiele rzeczy sprawia nam przyjemność! Jak dobrze że jesteśmy ludźmi i możemy zmieniać nasz świat i dawać wszystkim dobro.
Jak wspaniała jest muzyka, jak wyraziście przekazuje emocje, jak wpływa na nas, jak rozwija, jak zmienia życie. Jak łączy ludzi, jak pomaga wyrazić siebie, jak buduje więzi.
Jak niesamowite jest nasze ciało! Na codzień tego nie doceniamy, a przecież najprostsza czynność wymaga współpracy tak wielu organów i układów w naszym ciele. Jak zadziwiające możliwość ma nasz mózg, kontrolujący wszystko, trzymający nas przy życiu, sprawiający że to życie jest ciekawe.
A najpiękniejsze jest to, że nasze życie w pełni należy do nas. Możemy z nim zrobić co nam się tylko podoba. Jedyne ograniczenia istnieją w naszej głowie. Nie ma takiej opcji że nie możesz. Możesz wszystko. Musisz tylko chcieć. I bardzo się starać, a osiągniesz WSZYSTKO! Możesz być kimkolwiek zechcesz! Każdy dzień jest niepowtarzalną okazją do zrobienia czegoś dobrego, czegoś dla siebie i dla innych. Do rozwoju. Do spełniania marzeń i do zmieniania świata. Codziennie bądź lepszą wersją siebie. Osiągniesz każdy cel.
Zacznij od siebie. Nie patrz na innych. Ty to ty. Przyjmuj mądre rady, ale trzymaj się swoich przekonań. Nie oczekuj, że ktoś się zmieni, zrobi coś za ciebie, że samo się rozwiąże. Nie myśl, że to przecież jego wina, bo robi cos źle. To co nas najbardziej wkurza w innych jest równocześnie naszą największą słabością. Popatrzymy na innych jak na nasze lustro. Ustalmy, co jest do zrobienia i od razu zakasajmy rękawy i do roboty! Świat nie będzie czekał, a tak wiele może od ciebie dostać i dać właśnie tobie. 
Jeśli patrząc na innych myślisz, że taki właśnie chciałbyś być, że takiego partnera byś chciał, nie czekaj na to, że sam się znajdzie. Zacznij od siebie. Bądź takim człowiekiem, jakiego chciałbyś mieć przy sobie. A wtedy on sam się znajdzie. I dbaj o niego, bo jest niezwykle cenny. I nie jest ci dany raz na zawsze. Dokładnie to samo dotyczy zwierząt. Najpierw ty bądź szczęśliwym atletą, potem oczekuj tego od konia. 
Nigdy się nie poddawaj. Nic nie dzieje się bez przyczyny. Trudności, które spotykasz są po to, żebys czegoś się nauczył. Wyciskaj z życia ile się da! Naprawdę zależy ono od ciebie. To ty decydujesz czy jest ono nudne i bez sensu, czy pełne przygód, a każdy dzień lepszy od poprzedniego. Pomyśl o czymś, co zawsze było twoim marzeniem. Na co czekasz? Rozejrzyj się. Żyjemy w takich czasach, że nic nie jest problemem. Możesz spróbować wszystkiego. Tylko zrób ten pierwszy krok. I kolejny. Pokochaj siebie, bo wtedy będziesz mógł pokochać innych. Naucz się zauważać najdrobniejsze powody do radości. I cieszyć się z nich całym sercem. A okaże się, że masz najpiękniejsze życie pod słońcem! 
I tego wam z całego serca życzę. Jestem niesamowicie szczęśliwa, że jestem sobą i mam tak piękne życie. Ślę wam dobrą energię, niech wypełni was po brzegi! 

wtorek, 29 listopada 2016

Do tego dążę dzisiaj

Oprócz celu, który powinien przyświecać koniarzom bez przerwy (więcej TUTAJ), podczas pojedynczego spotkania z koniem powinniśmy mieć w głowie to, do czego dzisiaj dążymy. To ma być jedna rzecz, konkretna. Im bardziej jesteśmy zaawansowani, tym bardziej może być skomplikowana, jednak pamiętajmy, że zajmujemy się zawsze jednym aspektem danej sprawy na raz. Nawet jak jeździmy konia Grand Prix, to podczas jednego treningu piruetow w galopie skupiamy się na przykład na prawidłowej pracy tylnych nóg, na kolejnym na rytmie, na jeszcze kolejnym na ustawieniu przodu konia. Dopiero jak te wszystkie elementy będą nam wychodzić doskonale, łączymy je w całość. Oczywiście im mniej czasu spędziliśmy na rozwijaniu relacji z koniem, tym prostsze cele powinniśmy przed sobą stawiać. To może być chodzenie na luźnej linie, albo nawet po prostu bycie ze sobą, nie obok, ale razem. Takie spędzanie czasu z koniem na pastwisku może nam dać zaskakująco dużo dobrego.
Pamiętajmy, że jeśli koń czegoś nie robi, to możliwości są tylko trzy: nie rozumie, boi się lub nie jest w stanie fizycznie tego wykonać. Nasza rola jest taka, żeby przekazać mu wszystko tak, by zrozumiał i wiedział dokładnie, o co chodzi. Bez tego będzie się czuł jak obcokrajowiec w przekrzykujacej się grupie arabów- nie dość, że nic nie zrozumie, to jeszcze porządnie się wystraszy. Jeżeli coś nam nie wychodzi to najprawdopodobniej oznacza to, że źle prosimy o to konia. Jedyna inna opcja to jego fizyczne ograniczenia. Sam Pat ma takie powiedzenie, że jeśli koń odpowiada "nie", zdałeś złe pytanie, lub zdałeś pytanie źle. Dążymy do tego, żeby koń mówił "Odpowiedź brzmi tak, ale jakie było pytanie?".
Dlatego też cel, który sobie stawiamy, dotyczy nas i tego co robimy, jakkolwiek by się nie wydawało, że to sprawa samego konia (np. sposób ułożenia ciała, czy uważne patrzenie pod nogi). Owszem, często chodzi o to, żeby koń coś zrobił, ale to my go o to prosimy i to my mamy wiedzieć, jakich sygnałów użyć. 
Podczas jednego z kursów z Julią Opawską (zapraszam do niej) nauczyłam się bardzo ważnej rzeczy, która jest głównym tematem dzisiejszego wpisu. 
A jest to fakt, że podczas pracy z koniem powinniśmy mieć w głowie bardzo dokładnie opracowany nasz cel. Warto wcześniej przemyśleć, co będziemy robić. Spontaniczne szaleństwo jest super, ale tylko kiedy mamy z koniem ustaloną relację i język i przy robieniu rzeczy, ktore już świetnie wychodzą. Ale żeby się rozwijać musimy wychodzić ze swojej strefy komfortu i robić cały czas coś nowego. 
Zanim weźmiemy się za wyjaśnianie koniowy o co tym razem nam chodzi, wyobraźmy sobie dokładnie jak to ma wyglądać. Czego chcemy, jak można to osiągnąć, najlepiej na kilka sposobów, bo może się okazać, że któryś nie działa, bardzo dokładnie wszystkie nasze ruchy, postawę, zmiany energii, narzędzia i zabawy, których będziemy używać. Znając trochę konie możemy przewidziec kilka możliwych reakcji i na spokojnie zaplanować odpowiednią do nich odpowiedź. Oczywiście po nabraniu doświadczenia będziecie robić to instynktownie i takie przygotowania nie będą konieczne, jednak na początku mogą być bardzo pomocne. Pamiętajmy cały czas o tym, że to nasza relacja z koniem jest najważniejsza. Nigdy nie wymagajmy za dużo. Lepiej prosić o malutko, niż o za dużo, bo koń może stracić wiarę w siebie i chęć do współpracy z nami. Wszystko trzeba dostosować do sytuacji. Są konie, dla których samo patrzenie na podest może być stresujące i w takim wypadku nagroda należy im się właśnie za to. Możliwe, że kiedy pokażemy takiemu koniowi jaki jest dzielny i mądry, nabierze trochę pewności siebie i podejdzie bliżej, dotknie nosem. Małe kroczki, zawsze małe kroczki. 
Innym koniom pomysł z podestem może bardzo się spodobać i okazać się może, że już na pierwszej sesji postawią na nim dwie nogi. Nie spowalniajmy takiego konia. Jest odważny, ciekawski, rozwojowy. To bardzo pożądane cechy. Idźmy dalej, jednak nie na siłę i nie za dużo na raz. Sesje powinny być krótkie i bezwzględnie zakończone sukcesem. Nawet drobniusieńkim. Jeśli koń bez naszej ingerencji wejdzie dwoma nogami na podest (zwłaszcza jeśli zrobi to pierwszy raz) nie prosmy go o więcej. Niech postoi na tym podeście jeśli ma ochotę, jeśli nie, niech zejdzie. Głaszczmy go dużo i chwalmy. I najlepiej od razu skończmy trening. Albo pójdźmy na trawkę.
W przeciwnym razie koń się zrazi, bo zobaczy, że mimo jego starań nigdy nie jesteśmy zadowoleni i ciągle chcemy więcej. A z kimś takim źle się pracuje.
Kolejna rzecz, której uczą nas konie, bardzo przydatna w życiu. O ile przyjemniej będzie naszemu otoczeniu jeśli będziemy traktować innych z szacunkiem i doceniać ich starania, prawda? Warto zgłębiać takie zagadnienia, bo pewne rzeczy są zupełnie miedzygatunkowe i znajdują zastosowanie w wielu dziedzinach naszego życia.

niedziela, 20 listopada 2016

Nadrzędny cel

Pisałam już o nastawieniu, to teraz czas określić nasz cel. Cel jest obecny zawsze- taki ogólny, obowiązujący zawsze i taki malusi tylko przy tym pojedynczym spotkaniu. Musimy go mieć, bo tylko wtedy nasze działania przynoszą efekty.
Najwazniejsze jest, by dbać o własny rozwój. Żeby być lepszym człowiekiem, lepszym partnerem dla naszego konia, cały czas się uczyć i doskonalić. Wynajdywać to, co jeszcze nie wychodzi i zamiast robić sobie wyrzuty, wziąć się ostro do roboty i cieszyć się z tego, że mamy okazję do rozwoju. Nad tym możemy pracować bez konia, najlepiej by było, jakby taki nawyk się w nas zakorzenił jeszcze przed pierwszymi kontaktami z końmi. Trzeba umieć zauważyć błąd, zastanowić się, co było przyczyną i jak można to zmienić. I konsekwentnie wprowadzać to w życie. 
To można usłyszeć wszędzie- od muzyków, sportowców, artystów, że to czy tamto umożliwiło mi niesamowity rozwój, że tak naprawdę nie chodzi o to, kto najlepiej zaśpiewa, czy najszybciej pobiegnie, tylko o samodoskonalenie. Może się wydawać, że to takie gadanie, bo trzeba coś mądrego powiedzieć, przecież co ma wspólnego sprinter z malarką? Ano to, że nasz cały świat łączy się i przeplata, całe dobro, które jest tu, działa też tam. A nasze życie jest właśnie po to, żeby codziennie stawać się lepszą wersją siebie. Żeby być najlepszym sobą, jaki chodził po świecie.
Praca z końmi jest niezwykle wymagająca, bo jesteśmy w pełni odpowiedzialni za drugą istotę- bardzo wrażliwe stworzenie, na którym każdy nasz błąd zostawia ślad. Jeśli źle pobiegniesz czy zapomnisz tekstu na koncercie, to trudno, nie wygrasz, ale życie toczy się dalej. Następnym razem wyjdzie lepiej. A przy koniach? Niestety tu nie ma tak dobrze. Raz się zdenerwujesz i trzaśniesz konia batem, a możesz spowodować, że zamknie się w sobie i przestanie współpracować, zacznie się bać, a nawet zrobi się niebezpieczny, próbując jedynie uniknąć bólu, który już raz mu sprawiłeś. Potrzeba wiele wiedzy, szacunku i doświadczenia, aby stać się świetnym trenerem koni. A do tego wszyscy przecież dążymy- przy zwierzętach nie można pozwolić sobie na bycie byle jakim- trzeba być świetnym. Tylko wtedy współpraca będzie udana, a obie strony szczęśliwe. 
Na szczęście konie wybaczają nam wszystko, jeśli tylko nie będziemy popełniać tych samych błędów. Ale to nie znaczy, że zapominają. Odwrotnie niż u ludzi, nam łatwiej zapomnieć niż przebaczyć. To jedna z wielu rzeczy, której możemy nauczyć się od koni. One nie rozpamiętują- doświadczenia pojawiają się w ich umyśle dopiero pod wpływem konkretnego bodźca. Dlatego mogą reagować niespodziewanie. 
Mimo to, naprawdę wszystko da się naprawić, dlatego nie bój się działać! Wszyscy popełniamy błędy, ale żeby się rozwijać musimy wyjść ze swojej strefy komfortu. Robić coś nowego. Czasem nie wyjdzie.  Trudno, następnym razem zrobimy to inaczej i będzie lepiej. Wszyscy jesteśmy ludźmi i Boże to jest tak cudowne! Że robimy to samo, czujemy to samo, lubimy to samo, nieważne, czy jesteśmy początkującą dziewczynką czy samym Patem Parellim albo np Rihanną, Lewandowskim czy Johnnym Deppem. To jak będzie wyglądać nasze życie zależy tylko od nas! Dajcie z siebie wszystko, róbcie to co kochacie, a świat z pewnością o was usłyszy. Kto wie, kim możecie się stać, jeśli się teraz nie poddacie?
Nad czym należy popracować, aby uzyskać profity przy koniach? Na pewno wewnętrzny spokój i opanowanie. Konie bardzo łatwo przejmują nasze emocje, a konkretnie naszą energię. Samo zaciśnięcie dłoni może je nieźle zestresować. Poćwiczcie uspokajanie się w trudnych sytuacjach, panowanie nad emocjami, świadomość swojego ciała. Jeśli w naszym ciele są napięcia i usztywnienia, błyskawicznie przenosi się to na konia, dlatego musimy umieć zauważać takie rzeczy. I dbać o swoje zdrowie. Pisałam o tym tutaj
Zwracajmy uwagę na sygnały, które cały czas wysyłamy, a na które konie są bardzo wyczulone. Mową ciała i energią mówimy o sobie wszystko- jaki mamy nastrój, jak się czujemy w danej sytuacji, czy wiemy co robić, czy mamy jakieś ukryte stresy, a koń błyskawicznie to odczytuje. Przy koniach potrzebne jest dużo pewności siebie. Nie takiej krzyczącej i rozstawiającej po kątach, bo to jest oznaką jej braku. Takiej spokojnej, opanowanej, konsekwentnej. Czasem trzeba pokazać koniowi, że jesteśmy sprytniejsi, a jak trzeba to możemy kopnąć. Ale robimy to bez emocji. Dodajemy energii, nie złości. Kiedy konie uczą się nawzajem, często zdarza się, że dostaną kopniaka, bo nie zareagowały jak należy. W ten sposób się uczą, więcej tego nie zrobią. Po takiej lekcji wszystko wraca do normy- nikt nie jest obrażony, nikt się nie wścieka. Lekcja skończona. Tego też musimy się nauczyć, by być efektywnym przy koniach.
Warto pielęgnować w sobie wrażliwość i empatię, uważną obserwację i umiejętność wyciągania wniosków. Przy koniach musimy zwracać uwagę na każdy szczegół- poprzez mrugnięcie czy machnięcie ogonem koń może chcieć coś nam przekazać. Trzeba to zauważyć, zrozumieć i odpowiednio zareagować.
Zostawiając już doskonalenie siebie, przejdźmy do naszej relacji z koniem. To ona jest tu na pierwszym miejscu. Nie to, jak wysoko koń może skoczyć, czy zechce położyć się na zawołanie, czy wejść do przyczepy. Nie to, jak wychodzi nam jakaś zabawa. Zabawy dają nam język. Dzięki niemu możemy prosić konia o różne rzeczy, ale nie po to, by wykonał je jak najlepiej, ba nawet nie po to, żeby je wykonał, a po to, by poprawiać naszą relację. Koń powinien widzieć w nas dobrego przewodnika, któremu można zaufać, przyjaciela, który pomoże i ukocha, a jednocześnie postawi wyraźne granice i będzie konsekwentnie ich przestrzegał. Nam się wydaje, że koń będzie nieszczęśliwy, jeżeli będzie musiał ponieść konsekwencje. W rzeczywistości wcale tak nie jest. Konie (a także psy i ludzie) oczekują od nas, że będziemy uczciwi i szczerzy. Jeśli mówimy do konia "jak się nie ruszysz, to cię uderzę" a potem nie mamy serca tego zrobić, to koń czuje się oszukany. Wie, że nie nadajesz się na przywódcę, bo nie jesteś konsekwentny i ciagle zmieniasz zdanie. One lubią mieć uporządkowany świat. Tego nie można, a za to jest drapanko- jesli tak jest zawsze, koń nam ufa i jest z nami szczęśliwy.
Praca z końmi to nieustanny rozwój, który przynosi pożytek nam i całemu swiatu. Pamiętajmy, że los tak wspaniałych zwierząt jest w naszych rękach i nigdy nie przestawajmy dążyć do bycia coraz lepszą wersją siebie. 
Bądźmy takim człowiekiem, z którym koń będzie chciał być. Do którego przybiegnie i pastwiska, jak tylko zobaczy go na horyzoncie. Któremu będzie dziękował za to, że jest. Przy którym będzie czuł się na tyle bezpiecznie, żeby się położyć, a nawet pozwolić wejść na swój grzbiet.
Leżymy sobie z Amberkiem <3


ENGLISH VERSION HERE!

środa, 9 listopada 2016

Zrozumieć konia

Żeby dogadać się z koniem najpierw musimy zrozumieć, jak on widzi świat. Poznać jego sposób myślenia i reakcje na różne bodźce. W tym na nasze zachowanie. Bo konie są od nas totalnie inne i widzą wszystko w innym świetle.
Przede wszystkim konie to zwierzęta uciekające. Ofiary drapieżników. Nie mogące pozwolić sobie na najdrobniejszy błąd, chwilę zawachania, bo to może oznaczać śmierć. Konie z natury są sceptycznie nastawione do nowych rzeczy, boją się ich. W naturze drapieżnik może czaić się dosłownie wszędzie. Każdy szelest czy cień nad głową może zwiastować zagrożenie. Te zwierzęta świetnie się przystosowały do takiego trybu życia. Śpią 2-3 godziny dziennie. Ich ciała są stworzone do ucieczki. Długie, wytrzymałe nogi, silne mięśnie, błyskawiczna reakcja. U psa czas reakcji wynosi max 15 sekund, u konia 3. Oczywiście zazwyczaj jest dużo krótszy. Pies jest drapieżnikiem. Koń jako ofiara musi reagować szybciej, żeby przeżyć. Ludzie też są drapieżnikami, reagują wolniej i mają bardzo dużo zachowań, na ogół nieświadomych, które mówią koniowi "uważaj, drapieżnik się zbliża". I przerażają go. A jeżeli chcemy konia czegoś nauczyć, musi być on spokojny i zrelaksowany, inaczej nie wyciągnie z naszych nauk niczego. Tylko zestresuje się jeszcze bardziej. O sygnałach które bez przerwy wysyłamy otoczeniu napiszę niedługo, bo to niezwykłe ważne, nawet jeśli nie pracujemy z końmi. 
Konie najpierw uciekają, pozniej myślą. To bardzo silny instynkt, bo natura nie może sobie pozwolić na to, żeby nie zadziałał. Sprawdzał się przez miliony lat. A coś tak silnego i ważnego, zakorzenionego w końskiej psychice bardzo mocno jako fundamentalne prawo, nie może sobie nagle ot tak zniknąć. Dlatego udomowione konie nadal przejawiają takie zachowania, mimo że nic na nie nie poluje. Absolutnie nie możemy ich za to karać, bo jedyny skutek jaki w ten sposób osiągniemy to jeszcze większe przerażenie konia i absolutny brak zaufania. Nawet jeśli wydaje nam się, że uciekanie przed torebką jest śmieszne, albo głupie, postarajmy się zrozumieć. To my musimy się rozwijać, żeby jak najlepiej komunikować się z końmi. 
 Aby jeszcze skuteczniej chronić się przed drapieżnikami, kopytne żyją w stadach. Dzięki temu jest większa szansa, że któryś osobnik dostrzeże zagrożenie i w porę ostrzegnie resztę. W stadzie lepiej się odpoczywa, bo kiedy ty śpisz, ktoś inny czuwa. Ma to też niepodważalne zalety podczas ucieczki- drapieżnikowi ciężko jest wbić się w całe stado dużych, silnych zwierząt, łatwiej jest polować na samotników. Dlatego konie panicznie boją się samotności. Niektóre oddzielone wpadają w panikę i nie widzą już kompletnie świata dookoła. Sprawiają zagrożenie dla siebie i otoczenia. Ale jest to kompletnie zrozumiałe- dla konia na wolności samotność=śmierć. 
Wbrew pozorom ma to też sporo zalet. Konie bardzo potrzebują stada, lubią być z innymi, co daje szansę nam. Takie stado może składać się z koni i ludzi. Byle było. I dzięki temu możemy zrobić z końmi tyle rzeczy. Gdyby nie były zainteresowane tworzeniem stada raczej ciężko byłoby cokolwiek osiągnąć. Kiedy opanujemy koński język i przekonamy konia, że nie jesteśmy głodnymi drapieżnikami, tylko chcemy stworzyć z nim stado bez wątpienia wszystko przyjdzie nam dużo łatwiej. Zwłaszcza, że konie naśladują swoich towarzyszy, naśladują więc też i nas. Jeśli będziemy spokojni przy czymś, co przeraża konia, będzie łatwiej mu się uspokoić. Itp.
W stadzie zawsze jest ktoś, kto przewodzi. Klacz alfa. Najmądrzejsza, najbardziej doświadczona. Ona decyduje, czy uciekać, czy nie, bo gdyby konie biegały cały dzień, uciekając przed każdym szelestem, w końcu opadłyby z sił, a wtedy mogloby się zjawić prawdziwe zagrożenie. Ona prowadzi całe stado, nawet jeśli nie idzie pierwsza. Ona dyscyplinuje wszystkich jego członków. Zajmuje się wszystkim. Ogier, tak osławiony w opowieściach nie gra zbyt dużej roli w stadzie. Pilnuje swoich klaczy przed innymi ogierami, które mogłyby chcieć je ukraść. Zapładnia klacz alfa. Czasem broni przed drapieżnikami. I tyle. Nie rządzi. Zwykle stado sklada się z około ośmiu osobników- klaczy alfa, ogiera, ich dzieci i innych klaczy. Młode klaczki zostają w stadzie, natomiast ogierki kiedy podrosną są z niego wyrzucane i muszą założyć wlasne. Zanim to zrobią często łączą się w paczki 2-4 ogierów. I szaleją jak to młode chłopaki.
W każdym stadzie musi być przywódca. W naturze klacz alfa, na padokach niekoniecznie klacz, ale hierarchia jest zawsze ściśle ustalona. Ściśle, ale nie na stałe. Konie codziennie testują swoich towarzyszy, sprawdzają czy nadal nadają się na tą wyższa pozycję. Nie dlatego, że mają ambicję i chcą być jak najwyżej. Każdemu z nich zależy na tym, by przeżyć, a żeby stado przeżyło dowódca musi być w 100% sprawny i inteligentny. Od niego zależy życie innych. Jeśli nikt nie nadaje się na przywódcę, koń sam obejmuje tę rolę. Dokładnie to samo dzieje się w stadach końsko-ludzkich. To człowiek musi być przywódcą. Nie ma innej opcji. My jesteśmy madrzejsi, wiemy więcej o świecie, w którym żyjemy i musimy zapewnić naszemu koniowi oparcie. Nie da się po prostu być z koniem. Tworzycie grupę. Ktoś musi być w niej alfą i nie twój koń, tylko ty. On będzie cię sprawdzał, codziennie testował czy jesteś wystarczającą sprytny i zaradny, żeby zapewnić mu bezpieczeństwo. Musisz być. Konie bardzo nie chcą być przywódcą. To ogromny ciężar. Dlatego to nasza rola. Dajmy naszemu przyjacielowi się rozluźnić, zapomnieć o problemach, przekonując go, że cokolwiek by się nie działo, z nami będzie bezpieczny. Że może nam zaufać. Będzie wdzięczny, obiecuję. I zrobi wszystko, o co poprosisz.
Nie wszystkie konie reagują tak gwałtownie i instynktownie. To zależy od doświadczeń danego zwierzaka, jego osobowości, rasy i wielu innych rzeczy. Może się wydawać, że niektórych koni w ogóle nie dotyczy to, co tu napisałam. A jednak. One potrafią sobie z tym radzić, wiedzą że w naszym świecie nic im nie zagraża, dlatego tak się zachowują. Ale mają takie same instynkty, jak wszystkie inne.
Nie napisałam tu jeszcze o paru ważnych rzeczach, jakich jak klaustrofobia czy instynkt przeciwstawiania, a to dlatego, że odnoszą się one do poszczególnych zabaw, a je będę opisywać osobno.
Mam wrażenie że o naturze konia mogłabym pisać cały dzień i i tak by było mało, ale w sumie to nie jest dziwne, bo cały natural opiera się na znajomości końskiej natury. Dlatego jeszcze nie raz o tym przeczytacie.
Dobrego dnia wszystkim! I dużo śniegu. Ja już mam hihihi 😁

piątek, 4 listopada 2016

Największe znaczenie ma nastawienie

Jak mawia Linda Parelli Natural horsemanship is an attitude not a technique czyli jeździectwo naturalne to nastawienie, a nie technika.
Ostatnio wyjaśniałam, czym są zabawy, teraz czas na coś ważniejszego. Tak naprawdę to, jakiej techniki używasz nie ma znaczenia, jeśli masz odpowiednie nastawienie, wiedzę i zrozumienie konia. Nie bawimy się po to, żeby koń perfekcyjnie wchodził na podest, czy zagalopowywał zawsze z dobrej nogi. Bawimy się po to, żeby rozwijać nasze relacje, przyjaźń, partnerstwo, zaufanie. Po to, żeby koń chciał być z nami i robić dla nas różne rzeczy. I żebyśmy czuli się razem najlepiej na świecie.
Pierwsze, o czym zawsze powinniśmy myśleć, to dobro konia. Nie ważne, co myślą inni ludzie, co radzą, o co proszą. Jeśli nie będzie to dobre dla twojego konia, nie rób tego. To twój koń. Twój. Zawsze szukaj najlepszych rozwiązań, ucz się cały czas. Nigdy nie możesz powiedzieć, że umiesz wszystko. Nikt nie może. Nawet mistrz świata. A twój koń będzie ci wdzięczny. Nowa wiedza może być niewygodna, bo na przykład okaże się, że siodło, którego używasz sieje spustoszenie w ciele konia i wyrządza mu wiele bólu. I trzeba kupić nowe. To czy nie lepiej nie wiedzieć? Oceńcie sami. Czy chcecie być odpowiedzialni za cierpienie zwierzęcia, skazanego na was, na wasze zachcianki, chcecie, by miał kontuzje, zwyrodnienia, problemy psychiczne, narowy, żeby był nieszczęśliwy?
Czy może wolicie postarać się bardziej i dać koniowi wszystko, co mu do szczęścia potrzebne, nawet rezygnując ze swoich przyjemności i nie patrząc na innych ludzi?
Ważne jest to, by kochać swojego konia. Bardzo i na zawsze. Nieważne, jaki on jest. Miłość jest absolutną podstawą.
Jest najważniejsza z 3L: Love, Language, Leadership (miłość, język, przywództwo), które są podstawowymi elementami udanej pracy z koniem. Powinny być obecne na każdym treningu.
Z Amberkiem, koniem z filmiku przez pierwszy rok po prostu szliśmy na padok, żeby tam stać przez godzinę i się przytulać. Wtedy nie byłam gotowa na więcej, ale dało nam to solidne podstawy i zwróciło się 10-krotnie 😁
Tego, by kochać bez względu na wszystko nauczyła mnie chyba moja sunia, Nela. Kiedyś kiedyś obie byłyśmy małe ćwiczyłyśmy skoki i bardzo to obie lubiliśmy, ale byłam dzieckiem, szybko mi się nudziło, chciałam tylko wyżej i wyżej, a nie wiedziałam nic o prawidłowym treningu, więc popsułam nieco zdrowie biednej Kluseczki. Nie mogła już skakać. A ja nie chciałam takiego psa. Chciałam młodego, zdrowego sportowca. Border Collie. Ale nie dostałam. Nic nie dzieje się przypadkowo. Tego właśnie potrzebowałam, chociaż wcale nie byłam zachwycona. W moim życiu pojawiły się konie, dużo książek a razem z nimi i wiedza. Więc treningi były, dużo drążków, trochę skoków. Ale w końcu zrozumiałam, że nie tędy droga. Pies jest ważniejszy niż moje marzenia. Przestałyśmy skakać. I nagle okazało się, że z takim psem też można się świetnie bawić i prowadzić super ciekawe treningi. Właśnie dzisiaj miałyśmy wyjątkowo udany. Ponieważ najlepszym chodem dla czworonogów jest kłus, zawsze zależy mi, żeby Nela poruszała się właśnie ten sposób. Przez zwyrodnienie kręgosłupa często wpada w inochód, a to bardzo niezdrowe. Nauczyłam ją tego i jestem w stanie kontrolować głównie głosem, sporadycznie z pomocą smyczy, jakim chodem się porusza. Nie udało mi się jeszcze wypracować zmiany tempa w jednym chodzie, ale to nie jest aż tak ważne. Nela zwykle na spacerach wchodzi w swój świat i kompletnie nie zwraca na mnie uwagi, dlatego niezmiernie cieszą mnie takie dni jak ten, kiedy współpracuje idealnie i z radością. Nawet kiedy nie jest na smyczy! Kocham tego kłębuszka najbardziej na świecie ❤
Nigdy nie pozwólmy, żeby zaślepiała nas ambicja. Nasz koń może nie mieć do czegoś talentu, predyspozycji, przygotowania, ochoty, może mieć gorszy dzień i nie być w nastroju na trening skoków, albo naukę skomplikowanych elementów ujeżdżeniowych. Konie też mają lepsze i gorsze dni, mają swoje charaktery i doświadczenia. Niektóre rzeczy ledwo zauważalne dla większości mogą być przeszkodą nie do pokonania dla twojego konia. Daj mu czas. Nie naciskaj. Rozwijaj partnerstwo, przyjaźń i przywództwo, a może okaże się w pewnym momencie, że problemu już nie ma. Na spokojnie. Nie dziś to jutro. Dwa kroczki, a nie dwadzieścia? Super! O to chodzi, tak się dochodzi do sukcesu!
Bawiąc się z końmi zawsze powinniśmy być pozytywnie nastawieni i spokojni. Inaczej koń nie będzie nam ufał i postawi siebie w roli przywódcy. Musimy widzieć siebie w tej roli. Ale nie przywódcy-tyrana. Przywódcy-przyjaciela i partnera. Ważne jest poczucie, że wiemy co robimy i dlaczego. Pewność siebie. I szacunek dla konia. A wtedy wszystko dzieje się samo. I jest pięknie!
Jeśli podoba wam się to co piszę (czy też nie), albo macie coś do dodania komentujcie proszę. To bardzo cieszy 😁
Zapraszam tutaj! Jak zrozumieć konia 😀
A tutaj rozwiewam wszelkie wątpliwości związane z Parellim
A tu o tym, jak dbać o zdrowie

poniedziałek, 31 października 2016

Parelli Natural HorseManShip

Czym tak naprawdę jest Parelli Natural HorseManShip?
Wiele osób stykających się z tym programem w internecie czy w opowieściach wyciąga błędny wniosek, że jest to siedem zabaw, które od czasu do czasu sobie z koniem zrobisz i tyle. No fajnie, pobawicie się (raczej wątpliwe, sama próbowałam nauczyć się tego z internetu i takie pokraki wyszły że hoho! 😁 Ale wiem, czego mi brakowało, dlatego postaram się uzupełnić te braki w Parellowskim internecie). Ale co dalej? No wsiadasz na konia, skośnik, wytok, czarna wodza, dwa baty i hajda do przodu! I jaki był sens robienia tych 7 zabaw?
Inni trochę poczytają, dostaną wyrzutów sumienia, że źle konia traktują, a że nie wiedzą co mają robić to nie zrobią nic, będą latać po stajni z kantarkiem sznurkowym i wydzierać się na wszystkich, że są tyranami, katują swoje konie bo na nich jeżdżą, a on to tylko w ręku spacery uskutecznia i w ogóle wszystko wie, co tam jakiś Pat Parelli, co tam Monty Roberts, on wie lepiej, a to, że obejrzał może dwa filmiki i jakiś artykuł przeczytał to przecież nie istotne. Co z tego, ze koń go tratuje i w ogóle ma go gdzieś? Przecież on wie! I wszyscy mają się go słuchać. 
A jeszcze inni bez żadnego przygotowania zrzucą wszystkie wytoki, siodła i podkowy i pojadą na gołym koniu do lasu urządzać dzikie galopy. Co z tego, że koń ich ponosi i w ogóle nie są w stanie go kontrolować? Tak jest w zgodzie z naturą, więc tak ma być!
Niestety takich ludzi nie brakuje i dlatego wśród sporej części jeźdźców panuje przekonanie, że ten cały "natural" jest zupełnie bez sensu, same wariaty z tego wychodzą, niebezpieczne sytuacje, a jak ktoś chce pojeździć to już od szatanów i czortów jest wyzywany. Najgorsze jest to, że ci wszyscy ludzie zanim zdążą dowiedzieć się o co tak naprawdę chodzi w tych sznurkowych kantarkach, zrażają się i nie chcą mieć z tym nic wspólnego. A szkoda bo Parelli przynosi pożytki dla każdego. Czy sportowca, ujeżdżeniowca, skoczka, rajdowca, zaprzęgowca TRECowca, westowca, trenera, przy koniach trudnych, młodych, starych, spokojnych, leniwych, szalonych, bez szacunku, przerażonych wszystkim, kucykach dla dzieci i na hipoterapię, koniach aktorach, koniach bojowych, koniach przyjaciołach- jednym słowem każdy człowiek i każdy koń może osiągnąć sukces z Parellim. 
Uwaga, bo to ważne. Z pewnością już słyszeliście że coś tam jest takie świetnie i na każdego działa i stwierdziliście pewnie, że to stek bzdur, bo przecież każdy jest inny i nic nie ma prawa działać na wszystkich. Dlaczego zatem twierdzę, że Parelli działa? Bo ten program jest niesamowicie obszerny i na każde zagadnienie znajdziecie w nim co najmniej kilka rozwiązań. Różnych, a dzięki temu dostosujecie je do siebie i swojego konia tak, by jak najłatwiej i najskuteczniej poradzić sobie z tym, co zamierzacie zrobić. Co innego będziesz robić z koniem płochliwym, co innego z dominującym. Co innego z takim "do pchania" co innego z takim "do przodu". Zawsze kiedy idziemy do konia patrzymy, jaki jest on w TEJ chwili i do tego dostosowujemy nasze działania. To, że wczoraj był jakiś, ba nawet że godzinę temu był jakiś to nie znaczy że nadal jest taki sam. Konie się zmieniają w zależności od sytuacji. Czasem bardzo. Dlatego niezwykle istotne jest, by pracować z koniem tu i teraz.
Wróćmy do sedna. Czym tak naprawdę jest Parelli Natural HorseManShip? I o co chodzi z Seven Games?
Siedem Zabaw rzeczywiście jest podstawą tego programu, ale nie jako osobne zabawy które robi się od czasu do czasu. Te zabawy tworzą język, który jest jasny dla ciebie i konia. I za pomocą tego języka możesz zakumunikować koniowi cokolwiek zechcesz. Zabawy nie są od siebie oddzielone. Wszystkie łączą się w spójną całość, pierwsze dają podstawy następnym. Kiedy opanujemy ich najprostsze wersje, zaczynamy się tym bawić. To  tak, jak z nauką czegokolwiek innego. Kiedy opanujesz zasady, możesz się rozluźnić i dać się ponieść wyobraźni. Wyobraź sobie, że twój koń biega za tobą bez żadnego sprzętu, odczytuje twoje myśli, reaguje na ruch gałek ocznych, zmianę energii, wystarczy, że spojrzysz na przeszkodę, a on ją przeskoczy, dla ciebie zagalopuje, położy się, pokona swoje strachy, zrobi wszystko. Czy nie cudownie byłoby mieć takiego konia? Oczywiście to wymaga duuużo pracy, ale jak najbardziej to cel do osiągnięcia. Do osiągnięcia dlatego, że wypracowujemy sobie język który działa zawsze i wszędzie. Najpierw z ziemi, żeby było nam łatwiej, żeby koń miał czas zaufać, zanim wpuści nas na swój grzbiet. Na krótkiej linie, długiej, jeszcze dłuższej, w końcu bez liny. A potem wsiadamy. I dokładnie tego samego języka, tych samych siedmiu zabaw używamy siedząc na koniu! I w tym języku jesteśmy w stanie poprosić konia o najtrudniejsze figury ujeżdżeniowe! Tak na wędzidle,  jak i na cordeo.
Bo Parelli Natural HorseManShip uczy ludzi, jak komunikować się z końmi i je zrozumieć. A przede wszystkim, jak nawiązać absolutnie niezwykłą i niezrywalną więź. Bo kiedy zdobędziemy ich serca, konie skaczą wyżej i biegają szybciej!


Julia Opawska Parelli Professional i Niko na wolności

Ludzie robią i mówią różne rzeczy. Każde z nas ma swój rozum, używajcie go i zanim coś całkowicie skreślicie, sprawdźcie co to jest.

sobota, 29 października 2016

Be authentic

Konie uczą nas wielu bezcennych rzeczy. Jedną z nich jest to, jak być prawdziwym, jak być sobą. Konie widzą  nas takich, jacy jesteśmy w danej chwili stojąc na pastwisku. Ich nie obchodzi jak wyglądamy, jaką mamy pracę czy tytuł. One patrzą tylko na to, czy jesteś spokojny i zrównoważony, jak się czujesz w danej chwili, jakie masz podejście,  jak dobrze znasz koński język i potrafisz się dogadać, a przede wszystkim, czy jesteś autentyczny. Mają niebywały talent do wyczuwania ściemniania. Dlatego nie możesz przy nich udawać. Nikt nie jest idealny, ale nadrabianie braków dobrą miną na nic się tutaj nie zda. Liczy się prawdziwy rozwój.
To nie jest proste. Trzeba się otworzyć, przyznać przed samym sobą, że prawda jest taka, a nie inna, nawet jeśli nie do końca nam się to podoba. Bo tylko kiedy będziemy dokładnie wiedzieli co jest nie tak, będziemy w stanie to zmienić. A naprawdę warto. Praca z końmi ma taką zaletę, że to, czego się w trakcie nauczymy przydaje się w każdej dziedzinie życia. A pewność siebie i bycie prawdziwym są naprawdę ważne.
Nie chodzi o to, żeby być jakimś. Otoczenie wywiera na nas dużą presję, liczą się określone cechy i umiejętności, wszyscy chcą być tacy sami, bo ustalił się jakiś najlepszy model. Czy to ma sens? Najważniejsze jest to, by zawsze być sobą. Rozwijać się oczywiście, ale nie zmieniać tego, co jest dobre, co jest twoje. Nie udawaj kogoś, kim nie jesteś. Nieważne, że wydaje ci się on tysiąc razy lepszy, doskonały, że rzesze ludzi go kochają. Zastanów się, jakie cechy sprawiają, że tak go widzisz. Pomyśl, czy są pożyteczne. Potem czy ty je masz. A jeśli nie, zrób wszystko, by je u siebie rozwijać. Zawsze bądź optymistą. Nie myśl, że jesteś od kogoś gorszy. Nie ma ludzi lepszych i gorszych. Nie ma. Mogą być tacy, którzy lepiej opanowali daną dziedzinę, ale to nie czyni ich lepszymi ludźmi. Jesteś tak samo wspaniałym człowiekiem jak wszyscy inni! Kochaj siebie!
Nie ukrywaj tego co czujesz. Sama zawsze byłam bardzo zamknięta w sobie, teraz nauczyłam się, także dzięki koniom, bardziej się otwierać. I od tego czasu żyje mi się dużo lepiej! Jeszcze sporo pracy przede mną, ale postęp jest i to nie byle jaki <3 Nie chodzi o to, żeby ściskać każdego przechodnia i opowiadać mu historię swojego życia, po prostu o to, żeby nie blokować emocji w sobie, przyznać, że one są i cieszyć się z tego, bo to piękne. Wbrew pozorom tylko jeśli tak zrobimy będziemy mogli z tymi emocjami pracować, bo nie wszystkie są dla nas dobre.
Jeśli boisz się robić coś z  koniem, nie udawaj że wszystko jest ok, bo nie jest. To że się boisz jest w porządku. Ukrywanie tego już nie i tak każdy zobaczy, a koń na pewno odczuje. Nie śpiesz się wszystko w swoim czasie. Więcej o tym, jak oswoić się z koniem napiszę później.
Nie udawaj, że coś robisz, albo nie robisz. Jeśli chcesz się odchudzać nie wmawiaj wszystkim, że tak nie jest, to zbyt oczywiste, żeby nikt nie zauważył. Efekty będą widoczne równie dobrze, jak  droga do nich, dlatego nie wypieraj się, że to tylko tabletki na wątrobę (strasznie mnie wkurza ta reklama). Po co? Ty chcesz schudnąć, ty bierzesz się za siebie, ty jesteś dumny z efektów. To wszystko jest twoje, nie chowaj tego przed światem!
Mam wrażenie, że dużo ludzi myśli, że żeby być oryginalnym trzeba stać się wielką sławą, albo odkrywcą, a cała reszta to anonimowe ziarnka piasku, wszystkie takie same. Mi też tak się wydawało, ale hej, to totalna bzdura! Nigdy nie będziemy anonimowi. Zawsze będziemy tą jedną jedyną, wyjątkową osobą, a jaka ona będzie zależy tylko od nas. Rób wszystko co w twojej mocy, by dawać dobro światu. I nie myśl, że ty jesteś taki mały i nic nie jestes w stanie zmienić. Pomyśl o wszystkich geniuszach i odkrywcach. Jak inaczej wyglądałby nasz świat bez nich, prawda? A oni myśleli nad wszystkimi sami albo w małych grupach. Ty też możesz zrobić bardzo wiele, żeby zmienić świat na lepsze. Dlatego rób to, co kochasz i dawaj z siebie 200%!
Zawsze podświadomie uważałam, że nauczyciele, policjanci, urzędnicy i cała reszta należą do jakichś osobnych, zupełnie innych od mojego gatunków. Że tylko czekają, aż zrobisz coś źle, żeby cię pożreć. Że nie rozumieją, nie czują. Dlatego wszystkie moje odczucia chowałam bardzo głęboko i często kłamałam, żeby tylko ludzie słyszeli to, co chcieli usłyszeć. Nie chciałam, żeby ktokolwiek dowiedział się o jakichś moich słabościach. Teraz już wiem, że nie miałam racji. Nie ważne jest, co inni chcieliby od ciebie usłyszeć, ważne jest, jaka jest prawda. Nawet jeśli za tą prawdę ktoś przestanie cię lubić, to chyba sam przyznasz, że lepiej przyjaźnić się z prawdziwą osobą, niż z jakimś wyidealizowanym wyobrażeniem, podtrzymywanym z całych sił, ale fałszywym. Nie udawaj, że coś umiesz, jeśli tak nie jest. To super, będziesz miał okazję się czegoś nauczyć! Wszyscy urodziliśmy się nie wiedząc niczego. Każdy musiał się nauczyć wszystkiego, co teraz umie.
Tak naprawdę wszyscy są ludźmi. Nie ważne, jaką pełnią funkcję, nawet jeśli sami udają, że tak nie jest. Nauczyciele są ludźmi. Policjanci są ludźmi. Ty też jesteś człowiekiem. Wszyscy należymy do tego samego gatunku, odczuwamy te same emocje i pragnienia. Mimo że mamy różne pasje, łatwo jest zrozumieć, jak ważne jest dla każdego robienie tego, co kocha.
A dlaczego tak ważne jest, żebyśmy się otworzyli? Żeby nasze życie było szczęśliwe, musimy znaleźć coś, co kochamy. I poświęcić całą swoją energie na to, żeby robić to jak najlepiej. Dość na świecie jest partactwa i robienia wszystkiego "na odwal się". Prawdziwą pasję chcemy rozwijać sami z siebie. Nigdy nie ustajemy w rozwoju, bo nie ma w żadnej dziedzinie takiego punktu, w którym można stwierdzić "ok, dość już się nauczyłem, to mi wystarczy". Jeśli myślisz w ten sposób, poszukaj inspiracji. Poszperaj w internecie, odwiedź ciekawych ludzi, pojedź na szkolenie. Sam się przekonasz, jak wiele jeszcze przed tobą :) Jesteśmy niesamowicie wrażliwi i potrafimy dostrzec, z jakim nastawieniem działają inni. To niezwykłe, prawda? A zwierzęta robią to jeszcze lepiej. Dlatego jeśli naprawdę chcesz się rozwijać, musisz się otworzyć, uwolnić swoją wrażliwość i dać z siebie 100%. Całe serce, całą energię, siłę, kreatywność, inteligencję, wszystko co w tobie najlepsze. Nie dla kogoś, dla siebie. Dla tego cudownego poczucia wolności i szczęścia.
To bardzo widać u piosenkarzy. Żeby piosenka była piękna, żeby zrobiła na nas wrażenie, żebyśmy dostali dreszczy artysta musi przelać w nią swoje emocje. Musi się otworzyć, a wtedy sam poczuje, jakie to niezwykłe i cudowne.
O matko jakie to było trudne! Bardzo trudno było mi to wszystko napisać, pozbierać myśli, by ułożyły spójną całość. Sama dopiero co zaczęłam to wszystko odkrywać i nie zdążyłam sobie jeszcze tego poukładać. Wiele rzeczy czuję całym sercem, ale nie umiem opisać. Mimo to, uważam, że jest to na tyle ważne, że powinnam o tym napisać. Bądźcie sobą!

Ta piosenka oddaje wszystko

środa, 26 października 2016

Najważniejsza sprawa to dobra podstawa!

A dobra podstawa to dobry instruktor.
Obserwuję pewne niezbyt ciekawe zjawisko, pojawiające się we wszystkich dziedzinach życia, a zwłaszcza tam, gdzie zachodzi proces uczenia. Zdarza się w szkołach, domach, klubach sportowych i niestety bardzo często wśród koniarzy. W większości szkółek jeździeckich trafia się na instruktorów, którzy uczą za pomocą utartych sformułowań, bez zrozumienia, o co tak naprawdę w nich chodzi i przede wszystkim bez wytłumaczenia tego uczniom. "Palce na zewnątrz, plecy proste, koń ma mieć głowę w dole" i cała masa innych poleceń tak naprawdę wyrządza nam tylko szkody. Najlepsi jeźdźcy powiedzą ci, że trzymanie palców na siłę na zewnątrz utrudnia utrzymywanie prawidłowego dosiadu, przenosi ciężar ciała tam, gdzie go być nie powinno, zmienia jego ułożenie i pozbawia nas równowagi. Stopy trzymamy równolegle do boku konia lub trochę na zewnątrz, ale przede wszystkim swobodnie. Prawidłowe ułożenie stopy jest efektem rozluźnienia całej nogi. To samo z kręgosłupem. Niewyjasnianie o co chodzi w "prostych plecach" prowadzi do przeprostów, usztywnień, a wraz z nimi dużych problemów z dosiadem a nawet kontuzji. Pamiętam swój pierwszy galop- słyszałam ciągle, że mam odchylić plecy do tyłu i się rozluźnić, co samo w sobie nie było zła radą, tylko niedokladną, bo chodziło o to, by cofnąć część lędźwiową, a ja złapałam się z przodu siodła i odchyliłam owszem, ale górną część tułowia. Rezultatem był oczywiście totalny brak równowagi i gdyby nie to, że miałam spokojnego konia i trzymałam się siodła na pewno od razu bym zleciała...
Wiele osób w treningu dąży do tego, aby ich koń opuścił głowę, ponieważ wiedzą, że tak jest dobrze. Tyle że nie wiedzą dlaczego i o co tak naprawdę w tym chodzi. Więc używają wypinaczy i innych patentów, które sztucznie zmuszają konia do przybrania określonej pozycji. Nie o to chodzi. Koń ma znaleść swoją równowagę w ruchu, rozluźnić się i dopiero jak to zrobi, bez wątpienia sam z dużą przyjemnością opuści głowę i rozciągnie grzbiet. Równowaga konia jest niezwykle ważna. Zanim w ogóle pomyślimy o wsiadaniu, nawet jeśli na koniu już ktoś jeździł, musimy popracować nad tym z ziemi. Musimy pomóc koniowi odnaleść taką pozycję, w której jest mu wygodnie w każdym chodzie, w której jego mięśnie pracują z lekkością i radością. Poza tym potrzeba naprawdę wielu ćwiczeń, żeby koń rozbudował mięśnie na tyle, żeby był w stanie dźwigać jeźdźca bez szwanku. Duużo biegania w wydłużonej, niskiej pozycji, drążki, górki, skoki gimnastyczne... Jeśli naprawdę dbamy o naszego konia nie możemy o tym zapomnieć. Nawet jeśli regularnie jeździmy to praca z ziemi bez siodła i obciążenia świetnie zrobi naszemu partnerowi. Jest jeszcze jedna niezwykle istotna rzecz, której nie możemy pominąć-kwestia rozłożenia ciężaru konia (i jeźdźca). Koń, aby nie nabawić się kontuzji i móc bez problemu i z łatwością wykonywać swoje zadania powinien nauczyć się przenosić swój ciężar na tylne nogi. Są one bardzo silne i w przeciwieństwie do przednich poradzą sobie z ciężarem tak konia, jak i jeźdźca. U dobrze zrównoważonego konia tylne nogi wchodzą głęboko pod brzuch, płynnie przejmując ciężar, a dzięki temu uaktywnia się wiele mięśni, odblokowują się przednie nogi- mogą być podniesione wyżej i wysunięte dalej i co najważniejsze kiedy koń jest zaokrąglony, z podstawionym zadem możliwy jest przepływ energii z zadu (motoru konia) przez jego ciało, do samego przodu. Jak widać podstawienie tylnych nóg jest naprawdę istotne, a naszym zadaniem, jako przyjacieli naszych koni jest pomóc im zrozumieć, jakie korzyści daje taka pozycja i jak mają ją przyjąć, bo one tego nie wiedzą, a na pewno będą za to wdzięczne. Tak naprawdę przeczytać o tym można w każdej dobrej książce, a jednak bardzo często, zwłaszcza w stajniach rekreacyjnych i wiejskich można zobaczyć wręcz koszmarny obrazek konia, z zadartą głową, opuszczonym brzuchem, tylnymi nogami wlokącymi się gdzieś daleko z tyłu... Taki koń sam nie potrafi znaleść równowagi, a co dopiero z jeźdźcem! Niestety nikt tego nie zauważa, na takich koniach się jeździ, skacze, a jak nie są w stanie czegoś zrobić z powodu braku balansu to zaraz się myśli, że po prostu im się nie chce/są nieposłuszne... Jakież to niesprawiedliwe, prawda? Bądźmy świadomymi koniarzami. Tak wiele możemy zrobić dla naszych koni!
Wracając do kwestii instruktorów. Dlaczego ciągle wydają nam techniczne polecenia, której nie dość, że są niedokładne, to w ogóle błędne? Mam wrażenie, że oni po prostu zbytnio nie zgłębiają danego tematu, nie interesuje ich, dlaczego głowa ma być w dole, a palce na zewnątrz. Nauczyli się tego i owego, wystarcza to, żeby poprowadzić lekcję, czy samemu pojeździć, więc więcej już się nie uczą. Nie obchodzi ich, jaka jest prawda, bo może ona być bolesna i zupełnie niezgodna z ich światopoglądem. Ale prawda jest prawdą i ma to do siebie, że niczyje poglądy nie są w stanie jej zmienić. Mało jest ludzi, którzy mają naprawdę dogłębne zrozumienie, czują to co robią i wiedzą, jak każdy szczegół wpływa na całą resztę. Ale oni są. Trzeba tylko dobrze poszukać, a szukać naprawdę warto, bo tylko taki instruktor będzie w stanie nauczyć cię tego, czego potrzebujesz i przede wszystkim tego, co jest prawdą. Dobry instruktor wyjaśnia nie tylko co robimy, ale też jak, po co i dlaczego. Musimy wiedzieć, po co wykonujemy dane ćwiczenie, musimy mieć w tym jasny cel.
Powodzenia kochani w szukaniu tego człowieka, który pomoże rozwijać wasze świadome jeździectwo!  :D

czwartek, 20 października 2016

Happy athletes

Dziś jest mój wielki dzień. Zaczynam odżywiać się w pełni świadomie, nie jeść cukru, słodzików, chemikaliów i wszystkiego, co niezdrowe. Dwa razy wyrzuciłam już cukier zupełnie ze swojego życia i było cudownie, ale tylko przez chwilę, a potem wracałam do starych zwyczajów. Dlaczego? Teraz to wiem. Miałam złe nastawienie. Traktowałam to jako odbieranie sobie czegoś dobrego, walczenie ze sobą "bo jestem silna, to wygram". Odliczałam każdy dzień. Niszczylam sama siebie. Teraz już wiem- nie chodzi o to, żeby coś sobie odbierać. Chodzi o to, żeby siebie kochać. Kochać z całego serca, bo tylko wtedy będziemy w stanie kochać innych. A kiedy kogoś kochamy, to bardzo o niego dbamy, prawda? Chcemy, żeby zawsze był zdrowy i szczęśliwy. Tak samo dbajmy o siebie. Potrzebujesz tego. Twoje ciało też. Przyjrzyj się produktom, które lądują na twoim talerzu. Czy wiesz, z czego się składają? Czy twoje ciało będzie wdzięczne, kiedy mu je dasz?Pamiętaj, że od tego co jemy zależy nie tylko nasza sprawność, ale i samopoczucie i ogólny stan umysłu. Nie wrzucaj w siebie śmieci. Jesli przyjrzysz się uważnie reakcji twojego organizmu, okaże że tak naprawdę wiele rzeczy, które lubimy nas niszczą, powoli i podstępnie, chowając się za kolorowymi etykietami, wielkimi zdjęciami owoców, czy nazw tak skomplikowanych, że nikt nie spamięta, co oznaczają. Czytaj etykiety. Zanim cokolwiek zjesz, pomyśl, czy to będzie dla ciebie dobre. Jeśli masz wątpliwości, odłóż to. Zobaczysz różnicę. Kiedy postanowienie będzie w 100% twoje i nie będziesz mieć wątpliwości o jego słuszności, wprowadzenie go w życie przyjdzie ci bez mrugnięcia okiem. Wiem, bo w taki sposób przestałam jeść mięso. Nie jadłam go ponad rok i nigdy mi go nie brakowało. Niestety z powodów zdrowotnych niezależnych ode mnie (silne zatrucie, w wyniku którego mój brzuch nie tolerował dosłownie niczego i nie mogłam dostarczyć sobie potrzebnych składników) zaczęłam je jeść. Ale już nie w takich ilościach, jak kiedyś. Dlatego potraktuj wszystko na luzie. Nie rób wielkiej sprawy z ostatniego dnia bez diety, nie obzeraj się "bo to ostatni dzień". Jeśli tak zrobisz będziesz mieć poczucie, że coś ci odebrano, coś bardzo dobrego i nie wytrzymasz za długo. Myślę że ta rada jest uniwersalna, jednak każdy jest inny i dla każdego co innego może być skuteczne. Jeden liczy kalorie, drugi tego nie cierpi. Jeden chodzi na siłownię, drugi ćwiczy w domu. Jeden tańczy, drugi biega. A wszyscy mają świetne efekty. Znajdź to, co działa na ciebie i się tego trzymaj.
Właśnie tak zamierzam postępować i już jestem niezmiernie szczęśliwa.
A tak właściwie, dlaczego o tym piszę? Pat Parelli kiedyś powiedział, że jeśli chcemy, aby nasze konie były szczęśliwymi sportowcami, najpierw sami musimy się nimi stać.
I to jest święta prawda. Gdyby twój trener personalny na treningu zamiast aktywnie w nim uczestniczyć, rzucalby tylko polecenia wylegując się na kanapie i zajadając ciastka, chciałoby ci się z nim ćwiczyć? No właśnie. Tutaj mamy jeszcze drugą sprawę- przy koniach trzeba byc naprawdę sprawnym, bo latwo coś sobie uszkodzić. To duże, ciężkie i ruchliwe zwierzęta.
Zaczęłam od diety, bo to 70% sukcesu, a mi się przytrafiła paskudna kontuzja - uszkodzenie dysku w kręgosłupie. W związku z tym jestem odcięta od wszelakich treningów (i koni też niestety) co bardzo boli, bo kocham się ruszać :D
Ale w przypadku osób zdrowych, a mam wielką nadzieję, że nic wam nie dolega, treningi mogą baaardzo poprawić osiągnięcia z końmi. Tak naprawdę ważne są wszystkie mięśnie. Nie sposób znaleźć jakąś partię, która przy koniach nie pracuje. Przy pracy z ziemi poza nogami przydadzą się silne ręce, bo często trzeba je podnosić i długo trzymać w górze. Mięśnie brzucha i pleców są niezwykle istotne w każdej dziedzinie życia i po prostu nie da się mieć ich za silnych, wiec trenujcie ile wlezie! Ale najważniejsze są mięśnie głębokie, tak zwane "core muscles", których nie widać, ale to właśnie one trzymają cały nasz organizm. Jeśli będą słabe, wszystko zacznie się walić. Sama jestem tego najlepszym przykładem. Ponadto, niedawno badania wykazały, że codzienne treningi tych partii mięśni niezwykle poprawiają wyniki w jeździectwie!
Jeśli chcemy jeździć nie możemy pominąć również ćwiczeń na równowagę. Moją drugą wielką miłością, bardzo świeżą ale i intensywną są wszelakie deski- na kółkach, na śnieg, na wodę, na wiosło (SUP), na żagiel, na latawiec, trickboardy, po prostu wszystko wszystko! Kocham tak bardzo ❤ A najlepsze jest to, że wszystkie te sporty niezmiernie pomagają naszej równowadze się rozwijać. A w jeździe konnej to podstawa. To tak się wydaje, że koń duży, wygodny, wsiądziesz sobie i tylko siedzisz. Ale koń to żywe stworzenie, zbudowane z całej masy stawów, mięśni i ścięgien, i każde z nich rusza się na swój sposób podczas ruchu konia. Nie ma miejsca, które cały czas byłoby super stabilne. Do czasu oczywiście, jak zyskamy świetną równowagę 😁
Co jeszcze możemy robić, by to się udało? Tak naprawdę każdy sport jest dobry. Czy to rolki, rower, ścianka wspinaczkowa, pływanie ogolnorozwojowo jest super, bardzo dobrze robi joga, bo po pierwsze im lepiej jesteś rozciągnięty, tym lepiej, a po drugie joga pomaga się uspokoić i osiągnąć równowagę umysłu, a konie chcą przebywać tylko z ludźmi, którzy są stabilni i opanowani. Pilates świetnie rozwija mięśnie głębokie, więc warto, a na dolny odcinek pleców, który bardzo dużo ludzi ma słaby polecam Nordic Walking. Warto poćwiczyć trochę kondycję, bo jazda jest bardzo podobna do biegania i niezłej zadyszki można dostać. Taniec, sporty drużynowe, bieganie... No i na koniec polecam Chodakowską, bo ma całą gamę programów do wyboru, w internecie i na płytkach, każdy znajdzie coś dla siebie. Nawet jeśli ma problem z kolanami i nie może skakać. Nawet, jeśli nie ma żadnego sprzetu. Nawet jeśli nigdy nie ćwiczył. A zwłaszcza jeśli ma nadwagę. To ostatnia  rzecz, o której nie sposób nie wspomnieć. Prawidłowa waga. Nie chodzi o to, żeby wszyscy wyglądali tak samo, czy że ktoś grubszy nie może być piękny. Może. I każdy z was jest piękny. Chodzi tylko i wyłącznie o wasze zdrowie. I zdrowie koni. Prawidłowa masa jeźdźca nie może wynosić więcej niż 15% wagi konia w rekreacji, a w sporcie 8-10%. Pamiętajcie, że im mniej koń musi dźwigać, tym lepiej. Sama właśnie biorę się za odchudzanie, 13kg mam do zgubienia, ale jeżeli wasza waga jest prawidłowa, to super! Absolutnie nie namawiam nikogo do doprowadzania się do wagi modelki. Nie możemy przechylać się zbytnio na żadną stronę, bo nadwaga jest równie niebezpieczna jak niedowaga. I pamiętajcie, nigdy nie kupujcie żadnych cud-preparatów na odchudzanie. Mają piękne reklamy, ale niestety nic z tych reklam nie jest prawdą. Sprawdźcie sami: Jak szybko...zepsuć sobie zdrowie
Najważniejsze jest, żeby kochać siebie. Nieważne, jak wyglądasz, co wiesz, jakie błędy popełniłeś. Czasu nie da się cofnąć, nie zmienisz przeszłości, ale cała twoja przyszłość należy do ciebie. Możesz z nią zrobić cokolwiek zechcesz!


<a href="http://zdrowieichoroby.info/" target="_blank">Zdrowieichoroby.info</a>
http://darmowykatalogseo.pl

A po co to wszystko?


 
Zanim weźmiemy się za robienie czegokolwiek, powinniśmy dokładnie wiedzieć, jaki cel ma nasze działanie, co dokładnie mamy robić i dlaczego tak, a nie inaczej. To absolutna podstawa, jeśli chcemy być skuteczni, a przecież chcemy, prawda?
Dlaczego zatem mamy zajmować się jakimś porozumiewaniem się z koniem, uganiać się z nim na linie, czy też pozwolić mu się wycofać, kiedy tego potrzebuje, nawet, jeśli wcale nam to nie pasuje? Odpowiedź jest prosta, jednak stosowanie jej w praktyce już nie zawsze. Otóż koń jest żywą, myślącą, czującą istotą. Nie jest maszyną, na którą wsiadamy i od razu oczekujemy, że będzie działać bez zarzutu, a jak nie, to się kopnie, batem trzaśnie i będzie dobrze. To tak nie działa. Nawet, jeśli przez jakiś czas uda nam się w ten sposób "kontrolować" konia, w końcu przekroczymy granicę, za którą nie będzie on w stanie znieść już ani trochę więcej cierpienia. I wtedy może się zrobić niebezpiecznie. Konie to duże zwierzęta, a przecież sami wiemy, że kiedy się wpadnie w panikę ciężko nad sobą zapanować. One mają tak samo. Wszystkie bryknięcia, kopnięcia, poniesienia, stawania dęba, odsadzanie, rozwalanie koniowozów i wiele innych zachowań, które bywają bardzo niebezpieczne, mają swoje źródło w złym postępowaniu człowieka. Oczywiście czasem nie wiemy, że robimy źle. Czasem nie chodzi o nas, tylko o poprzednich właścicieli konia, którzy zostawili trwałe ślady w jego umyśle. Mimo to, niezwykle ważne jest, żebyśmy wiedzieli, że te wszystkie zachowania to próba obrony przed cierpieniem. Bo tylko wtedy będziemy w stanie im pomóc.
Właśnie po to jest praca naturalna. Po to, żebyśmy pomagali naszym koniom, bo to my jesteśmy odpowiedzialni za ich stan i samopoczucie. Ale nie tylko. Czas spędzany z końmi ma być przede wszystkim dobrą zabawą dla obu stron. Jest wiele szkół naturalnego jeździectwa i każda z nich jest dobra, dopóki nadrzędne jest w niej dobro konia. Tak naprawdę najlepsi jeźdźcy klasyczni stosują dokładnie te same zasady, co naturalni. Można by się pokusić zatem o stwierdzenie, że dobra klasyka także jest naturalem, ale czy to w ogóle ma znaczenie? Bardzo lubimy oddzielać się od innych, tworzyć mury, granice, wsadzać w szufladki "bo ten z kantarkiem sznurkowym to jakiś świrnięty naturals, o a ten jakie ostrogi nosi, a to dran okrutny, konia zakatuje!" Po co? Przecież sami siebie tym krzywdzimy i zamiast korzystać z wiedzy i doświadczeń innych zamykamy się na nich, tylko na podstawie tego, co nam się wydaje. Tymczasem często szkodzi to też naszym koniom, bo przecież im więcej wiemy, tym lepiej, a co dwie głowy, to nie jedna! Dlatego nieważne, jak chcesz się nazywać, jeźdźcem klasycznym, czy naturalnym, używasz kantara, czy wędzidła, jeśli robisz wszystko jak należy, z poszanowaniem swojego partnera-konia, robisz dobrze. I inni, którzy postępują tak samo też. Nie pozwól sobie wmówić, że tamten jest zły, bo uprawia taką, a nie inną dyscyplinę i stosuje taki, a nie inny sprzęt.
A dlaczego akurat Parelli Natural HorseManShip? Bo to najbardziej kompletny program, jaki znam. Program rozwoju człowieka. od samiuśkich podstaw, po najbardziej skomplikowane figury ujeżdżeniowe, wykonywane bez ogłowia. Rozpisany na poziomy, z wyszczególnieniem, co robimy na każdym, w jakich chodach, jaki jest nasz podstawowy cel i jakiego sprzętu używamy. Najważniejsza rzecz jest taka- uczymy się od konia. Oczywiście, instruktor jest baaardzo potrzebny, zwłaszcza na samym początku, ale on też to, co wie dostał od koni. I on ma cię nauczyć, nie co zrobić, żeby koń wykonał to, czy tamto, tylko dlaczego koń zachowuje się w określony sposób, jak ty się zachowujesz i jak to wpływa na konia i w jaki sposób możesz się z tym koniem porozumieć. Bo koń jest najlepszym nauczycielem. Wszelakie ćwiczenia są tylko drogą do rozwoju konia, ciebie i waszej wspólnej więzi i porozumienia. Nie celem!
I jeszcze jedna bardzo ważna rzecz. To nie jest tak, że musisz wybrać - albo natural, albo ujeżdżenie czy skoki. Nie. Praca naturalna tworzy podstawy, na których potem możesz budować w dowolnym kierunku, jaki tylko sobie wymarzysz. Przerobienie całego programu Parelliego gwarantuje, że twój koń zmieni się w prawdziwy skarb - przyjaciela, który zawsze jest chętny do pracy, nie ma za dużo problemów i zrobi dla ciebie wszystko! Mając takie fundamenty, nie ważne, co wybierzesz: skoki, WKKW, rajdy, western czy powożenie- jesteś skazany na sukces!
.

środa, 19 października 2016

A kuku!

Tu jestem! Witajcie wszyscy! Jeśli kochacie konie, a ich dobro jest dla was zawsze najważniejsze, trafiliście idealnie!
W tym miejscu znajdziecie wszystko, co prawdziwy koniarz wiedzieć powinien. To co się tyczy zdrowia i szczęścia czworonogów, tak psychicznego, jak i fizycznego. Przede wszystkim będę się koncentrować na rozwijaniu komunikacji z końmi, w oparciu o program Parelli Natural Horsemanship, z domieszkami innych wartościowych informacji. Niestety bardzo niewiele jest stron polskojęzycznych o pracy naturalnej, a te które są, ciężko zrozumieć i brak im wielu istotnych szczegółów, bez których nie mamy szans stosować podanych metod właściwie. Mam nadzieję, że uda mi się rozjaśnić trochę w głowach początkującym, bo z własnego doświadczenia wiem, że bazując tylko na tym, co się gdzieś tam przeczytało, można dostać mózgopląsu i więcej kłopotów narobić niż pożytku. A przecież konie to cudowne zwierzęta i powinniśmy cieszyć się każdą chwilą z nimi spędzoną!