W zabawie szóstej prosimy konia o ruch w bok. Nie tak troszeczkę, tylko zupełnie do boku.
Zaczynamy od przestawiania na przemian przodu i zadu konia, za pomocą jeża albo prowadzenia, czym będzie nam łatwiej. Nie będę się teraz wdawać w szczegóły, ponieważ te zabawy opisałam już dokładnie na tym blogu. Staramy się, żeby koń zrozumiał nasze intencje, a niedługo powinien zacząć łączyć ruch przednich i tylnych nóg. Noga, która właśnie robi krok, powinna się krzyżować z drugą z przodu, nie za nią. Z początku ustawiamy konia z nosem przed ścianą lub płotem, żeby nie mógł ruszyć się do przodu, co zrobiłby najchętniej, jak tylko by mógł.
Im lepsze będą się stawać nasze chody boczne, tym wyżej podnosimy poprzeczkę. Możemy się bawić we wszystkich chodach, z ziemi, z siodła, nie tylko od człowieka, ale i do (wyższa szkoła jazdy), nad czymś- drągiem, beczką, inną przeszkodą, z dużej odległości, na wolności, kreślić figury na padoku kierując koniem idącym bokiem, bawić się na górkach, w wodzie, możliwości jest mnóstwo. A jak powiedział sam Pat im lepiej koń chodzi w tył i w bok, tym lepiej robi wszystko inne.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz